[Wywiad] Zostałam ukarana, ale za nic nie przepraszam - część 2
Dzieci w przyszłości?
Madonna twierdzi, że nadal pragnie mieć dziecko. I to niebawem. Mówi, że słyszy tykanie swojego zegara biologicznego. „O tak, na pewno. Czuję pewien niepokój”. Zgadza się także, że zaskoczeniem bywa moment, gdy człowiek uświadamia sobie jak silna jest biologia. „Nie przypuszczałam, że mi się to przydarzy”. „Och, wiem! I tu się z tobą zgadzam” mówię. Pytam czy wychowywałaby dziecko w duchu katolickim. Długa cisza. „Nie wiem. Cuchnę katolicyzmem i jestem pewna, że nawet jeśli nie kazałabym mojemu dziecku chodzić do kościoła, katolicyzm miałby na nie wpływ. Ale nie sądzę, aby była w tym jakaś gorliwość”.
Jakim cudem wychowasz dziecko w normalności? „Teoretycznie, mogę wychować dziecko na tyle normalnie, na ile normalnie sama żyję. Sądzę, że otaczam się ludźmi, którzy nie traktują mnie jak gwiazdę czy jakiegoś świra, i tak samo postępowałabym w przypadku dziecka”.
Ciekawi mnie jak do tego wszystkiego mają się jej związki z kobietami, między innymi z byłą przyjaciółką, Sandrą Bernhard. Madonna twierdzi, że nie mają się wcale.
„Tak się składa, że moje dobre przyjaciółki są lesbijkami, a opinia publiczna natychmiast wnioskuje, że skoro mam taki seksualnie prowokujący wizerunek, sypiam z nimi. Nigdy temu nie zaprzeczałam, bo podchodzę do tego na zasadzie: "a co jeśli tak robię? Przeszkadza wam to?" To jest nieistotne. Nie jestem lesbijką, ale wydaje mi się, że gdybym to ogłosiła, świadczyłoby to o braku godności. Nie powiem, że nigdy nie spałam z kobietą, ale - i tu przerywa jej własny śmiech - uwielbiam mężczyzn”.
Wspominam Sandrę Bernhard, niegdyś oficjalnie najlepszą przyjaciółkę Madonny, dziś tak zgorzkniałą, że w swym ostatnim przedstawieniu, przerobiła słowa piosenki „Erotica” z „erotic” na „neurotic”.
Madonna przeciągle wzdycha, a następującą, niechętnie artykułowaną wypowiedź, kilkakrotnie przerywa kolejnymi westchnieniami. „Odkąd przestałyśmy się ze sobą przyjaźnić, nigdy tak naprawdę na ten temat nie rozmawiałam. Ona powiedziała na ten temat tak wiele, że uznałam, że o wiele godniej zachowam się, nie mówiąc nic. Gada o tym już kolejny rok, i myślę sobie, że w końcu musi ją to znudzić. A tymczasem znowu coś na ten temat czytam. Oczywiście nie mówiłaby o mnie tyle, gdybym nadal nie była dla niej ważna - choć zaklina się, że jest wręcz przeciwnie. Za bardzo się piekli”. Następuje kolejna przerwa. „Sandra jest wspaniałą kobietą, która ma wielki talent i spędziłam z nią wspaniałe chwile. Powodem, dla których przyjaźń dobiega końca, to najczęściej zawiść, zazdrość, tego typu rzeczy. Ale nie mam zamiaru wpadać w tę samą pułapkę co ona i mieszać ją z błotem. Kusi mnie, bo naopowiadała na mój temat mnóstwo okropnych rzeczy, ale jedyne co mogę powiedzieć, to to, że zaszło jedno wielkie nieporozumienie”.
Pytam czy częścią tego nieporozumienia była Ingrid Casares, kobieta, którą często uważano za kochankę Madonny. Następuje kolejna przerwa. „Oczywiście. Ale tylko jako przyjaciółka. Gdy ją poznałam, była dziewczyną Sandry. Pomyślałam, że jest przesłodka. Sandra właśnie miała zamiar z nią zerwać i współczułam Ingrid. Lubi trenować tak samo jak ja, więc zaczęłam do niej dzwonić, i szłyśmy razem pobiegać czy coś w tym stylu. Ale Sandra uznała, że próbuję odbić jej dziewczynę – tak przynajmniej przedstawiała to prasa. O ironio, nigdy nie sypiałam z Ingrid. Jest moją bardzo dobrą przyjaciółką, pokochałam ją. Tragiczne jest więc to, co przytrafiło się mnie i Sandrze, ale zyskałam przyjaciółkę. Coś tracisz, coś zyskujesz”.
W odróżnieniu od Prince’a i Michaela Jacksona, Madonna przebywa wśród ludzi. I gdy przeczyta się wszystkie książki i artykuły na jej temat, łatwo odnieść wrażenie, że dobrze się ją zna. Wiadomo na przykład, że dziewczyna o imieniu Moira MacFarland pokazała jej jak zakładać tampon, i że straciła dziewictwo z chłopcem o imieniu Russel Long - takich rzeczy nie wie się często o najbliższych przyjaciołach. Łatwo o przypuszczenia. Pytam czy żałuje tego, że tak bardzo się odkryła i czy nie lepiej byłoby wycofać się z życia publicznego, tak jak zrobili to Prince i Michael Jackson w latach 80. „Przesadna nieśmiałość Prince’a czy sposób w jaki Michael Jackson ucieka od prawdy, mówi o nich obu więcej, niż cokolwiek o czym ja mówiłam. Mogę gadać z tobą godzinami, możesz przeczytać wszystkie wywiady jakich udzieliłam, ale nigdy nie będziesz mieć poczucia, że mnie znasz. To kolejny sposób jaki wykorzystują inni, aby ukarać mnie za szczerość. "Jak daleko może się jeszcze posunąć, co jeszcze może obnażyć?" To, że rozebrałam się publicznie nie znaczy, że obnażyłam swą duszę”.
Gdy wydała swoją pierwszą płytę, Madonna miała 25 lat. Mówi, że to istotny fakt. Prince podpisał kontrakt z wytwórnią Warners jako nastolatek. Michael Jackson już jako dziecko mógł oglądać samego siebie w telewizyjnej kreskówce. Madonna miała 25 lat na to by nacieszyć się prywatnością, dorosnąć w normalnych warunkach - dlatego też jest inna. „Oni za bardzo się izolują” mówi. „Gdyby po prostu wyszli ze swojej skorupy, zintegrowali się ze społeczeństwem - skorzystałaby na tym zarówno ich sztuka, jak i ich relacje z innymi. Zrobili taką wielką sprawę ze swojej prywatności, że teraz będzie im jeszcze trudniej ją zachować. Im częściej mówisz: "Nic wam nie pokażę, nic nie zobaczycie", tym bardziej inni chcą patrzeć. Tak to jest. Nie mogę powiedzieć, że się z nimi zaprzyjaźniłam. Z każdym z nich spędziłam sporo czasu. Są całkiem różni, ale w ich towarzystwie czułam się identycznie. W ich obecności czułam się jak nieokrzesana wieśniaczka. Kiedy jestem głodna, to jem. Kiedy chce mi się pić, piję. Kiedy mam ochotę coś powiedzeić, mówię to. A oni mają te swoje maniery i tak bardzo zważają na to, co jedzą i mówią. Jadłam kolację z Princem, a on tylko z namaszczeniem popijał herbatę. Ja napycham sobie jedzenie do ust, i pytam "Nie będziesz nic jadł?" Prawie bezgłośnie odparł, że nie. Pomyślałam: "Mój Boże!" Mam swoją teorię na temat ludzi, którzy nie jedzą. Wkurwiają mnie. To kontrolowanie się”. Ale mówią, że to ty nic nie jesz. „Kochanie! Mam ciałko. Złap mnie za jakąkolwiek część ciała, zmieści się w garści, więc to absurd. Tak samo jak to, że jestem samotna, że nie mogę znaleźć sobie faceta i że cierpię. Ale wracając do Michaela Jacksona i Prince’a - nigdy nie jest za późno żeby zacząć zachowywać się jak człowiek. Gdyby tylko spróbowali… Pierdolić wizerunek. Chodzi o to aby być szczęśliwym w życiu prywatnym. Móc pójść na mecz koszykówki czy przejażdżkę rowerową. Nie potrafię sobie wyobrazić, by którykolwiek z nich założył spodnie od dresu i poszedł pobiegać, wyszedł z psem albo powygłupiał się gdzieś ze znajomymi, bez makijażu na twarzy. Wiesz o co mi chodzi? Nie sądzę aby oni to robili”.







