[Wywiad] Czemu ona jest na topie

Długa podróż autobusem z Houston do Austin. Za oknem rozpościerają się zielone równiny, a Madonna przysiada, aby udzielić wywiadu. Ma na sobie zieloną szydełkowaną spódnicę Kelly podwiniętą aż pod brzuch, i szydełkowaną bluzkę Paisley. Blond włosy upięte ma w kok zwieńczony wielką czerwoną kokardą, usta mocno umalowane jasnoczerwoną szminką. Mówi nieco ochrypłym głosem.
OJCIEC. Mój ojciec jest z pochodzenia Włochem. Był najmłodszym z sześciu braci. Moi dziadkowie przypłynęli do Stanów łodzią. Osiedlili się w Pensylwanii, w mieście położonym niedaleko Pittsburgha. Były tam huty żelaza, więc łatwo było o pracę. Żyli w pewnego rodzaju włoskim getcie, położonym niedaleko huty, gdzie zatrudnił się mój dziadek. Ani on, ani babcia nie znali angielskiego. Oboje już nie żyją, ale jako mała dziewczynka ciągle ich widywałam. Nie byli zbyt wykształceni, i reprezentowali bardzo konserwatywny styl życia, z którym mój ojciec nie chciał mieć nic wspólnego. To nie tak, że się tego wstydził, ale chciał być lepszy. Jest chyba jedynym dzieckiem moich dziadków, które ukończyło studia wyższe. Otrzymał stopień inżyniera i przeprowadził się do Michigan, będącego zagłębiem przemysłu motoryzacyjnego. Sądzę, że chciał stać się częścią wykształconej, zamożnej Ameryki. Chciał, by nam było łatwiej, niż było jemu, gdy dorastał.
Mój ojciec służył w siłach powietrznych, a jednym z jego najlepszych przyjaciół był najstarszy brat mojej mamy. Oczywiście tata poznał przez niego mamę, i natychmiast się w niej zakochał. Była bardzo piękna. Wyglądam jak ona. Mam oczy ojca, ale uśmiech matki i podobne do niej rysy twarzy. Była Kanadyjką francuskiego pochodzenia, ale urodziła się w Bay City. Urodziłam się w Bay City, bo mama akurat odwiedzała babcię. Byłam trzecim dzieckiem, i najstarszą dziewczynką. Było nas sześcioro. Trzy lata po śmierci mojej mamy, ojciec ożenił się ponownie. Z tego związku urodziły się kolejne dzieci.
Mój ojciec był bardzo silny. Nie zgadzam się z niektórymi wartościami, które wyznaje, ale zawsze był bardzo prawy. Jeśli nam czegoś zabraniał, sam tego nie robił. Wielu rodziców zabrania dzieciom palenia papierosów, a sami palą. Albo narzucają seksualną wstrzemięźliwość. Mój ojciec naprawdę żył zgodnie ze swoimi zasadami. Uważał, że seks jest czymś świętym i powinno się go uprawiać dopiero po ślubie. Trzymał się swoich zasad, co świadczy o jego wielkiej sile. Był dla mnie wzorem.
Byłam ulubienicą mojego ojca. Wiedziałam, że mogę owinąć go sobie wokół palca. Wiedziałam, że prócz buntu istniały także inne metody, i wyuczyłam się ich. Byłam bardzo dobrą uczennicą. Zbierałam same piątki. Ojciec nagradzał nas za dobre stopnie. Za każdą piątkę dostawaliśmy po 75 centów. Uwielbiałam rywalizację, i moje rodzeństwo nie znosiło mnie za to. Za każde świadectwo zgarniałam najwięcej pieniędzy.
Wciąż jesteśmy blisko z ojcem. Kiedy się wyprowadziłam, na jakiś czas oddaliliśmy się od siebie. Nie rozumiał o co mi chodzi, gdy wyprowadziłam się po raz pierwszy. Najpierw zostałam tancerką. Dzwoniłam do niego mowiąc: "No, teraz tańczę". Mój ojciec jest bardzo rozsądnym człowiekiem, więc cóż znaczyło dla niego to, że tańczę? Nie umiał sobie wyobrazić tego, by można było się z tego utrzymać, że można być z tego dumnym i traktować to jako osiągnięcie. Nigdy do końca mnie w tym nie wspierał.
Kiedy pojechałam to Paryża, i zrezygnowałam z tańca na rzecz śpiewu, dzwoniłam do niego. Mówię: "Jestem we Francji". On na to: "Co Ty tam robisz?" A ja: "Zostanę piosenkarką". On na to: "Co masz przez to na myśli?" Zawsze powtarzałam mu, żeby się nie martwił i że wszystko będzie dobrze, a on tylko pytał: "Jak sobie radzisz? Kto za wszystko płaci?". Mówiłam mu, że oni za mnie płacą. Chciał wiedzieć, co robię, a tak naprawdę nie robiłam nic. Wystarczało mi tylko na jedzenie. Zapożyczałam się u znajomych i zatrudniałam się tu i ówdzie. Nigdy jednak nie zagrzewałam posady na dłużej.
Dopiero, gdy ukazała się moja pierwsza płyta, a mój ojciec usłyszał w radiu moje piosenki, przestał zasypywać mnie pytaniami. Myślę, że teraz jest świadomy mojego sukcesu. Czyta o mnie w gazetach, ludzie nie dają mu spokoju, co chwila musi zmieniać numer telefonu. Nagle stał się popularny, podobnie jak moje rodzeństwo. W szkole wszyscy ich znają, bo są moimi braćmi czy siostrami. Jeśli mój ojciec wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego wszystkiego, to teraz to się zmieniło. Nadal pracuje dla General Dynamics. Jest inżynierem optykiem i zarabia o wiele więcej. Nigdy nie uważałam, by moi rodzicie byli obrzydliwie bogaci, ale teraz mogą przynajmniej podróżować. Mogą jeździć do Europy i mają dość pieniędzy, by wieść przyzwoite życie.
MATKA. Gdy moja mama zmarła, miałam niespełna siedem lat. Pamiętam, że była osobą o anielskiej dobroci, potrafiącą wybaczać. Myślę, że moi rodzicie irytowali wielu ludzi, bo mieli tyle dzieci, a nigdy na nas nie krzyczeli. Moi starsi bracia byli zadymiarzami, podkładali ogień w piwnicy, albo rzucali kamieniami w okna, a rodzice nigdy się na nich nie darli. Raczej przytulali nas i cicho i spokojnie tłumaczyli nam, czemu tak nie można.
Pamiętam, jak matka szorowała podłogę w kuchni. Zawsze sprzątała dom i zbierała rzeczy, które porozrzucaliśmy. Byliśmy strasznymi bałaganiarzami. Mam mieszane uczucia co do matki. Myśląc o niej, czuję ciepło i miłość, a jednocześnie czuję, że ją wykańczałam. Myślę, że tak właśnie zachowują się dzieciaki, wobec tych, którzy są dla nich za dobrzy. Nie chce im się wierzyć, że nikt na nich nie wrzeszczy, więc naprzykrzają się. Naprawdę naprzykrzałam się matce. Wiedziałam, że już od dłuższego czasu choruje na raka piersi, więc była bardzo słaba, ale nadal wypełniała swoje obowiązki. Widziałam, że staje się coraz bardziej krucha, bo w trakcie pracy, często przysiadała na kanapie, żeby odpocząć. Chciałam, żeby wstała i bawiła się ze mną, tak jak wcześniej.
Wiem, że starała się nie dać nic po sobie poznać, nie pokazać, jak bardzo się boi. Nigdy nie narzekała. Pamiętam szczególnie jeden dzień. Mama była już bardzo chora i siedziała na kanapie. Ja wdrapałam się jej na plecy, wołając: "Baw się ze mną, baw się ze mną". Nie mogła. Bardzo mnie to zezłościło, więc zaczęłam walić ją pięścią po plecach i pytać "Czemu nie chcesz?" Wtedy zauważyłam, że płacze. (Madonna przerywa, zakrywa twarz dłońmi i zaczyna płakać). Pamiętam, że poczułam się silniejsza od niej. Byłam taka malutka, ale objęłam ją. Czułam jak trzęsie się od płaczu. Czułam się, jakby to ona była dzieckiem. Po tym przestałam ją zadręczać. To był punkt zwrotny. Wiem, że dzięki temu szybciej dorosłam. Wiedziałam, że albo będę sie smucić i utracę grunt pod nogami, albo opanuję się i będę wierzyć, że będzie lepiej.
Potem moja mama spędziła niemal rok w szpitalu. Widziałam, że i mój ojciec się zmienił. Był zrozpaczony. To straszne, widzieć, jak ojciec płacze. Ale miał w sobie wielką siłę. Zabierał nas do mamy, do szpitala, i pamiętam, że zawsze była wesoła i opowiadała nam dowcipy. Te wizyty nie były więc takie straszne. A potem umarła. Tuż przed śmiercią, poprosiła o hamburgera, bo już od dłuższego czasu nie mogła nic jeść. Poprosiła właśnie o hamburgera, i uznałam to za bardzo zabawne. Tak naprawdę nie byłam przy tym, gdy umarła. Wyszłam i wtedy to się stało. Po tym, wszystko się zmieniło. Na jakiś czas rozdzielono nas, i mieszkaliśmy u krewnych.







