[Wywiad] Pierwszy wywiad z Madonną
Island: Madonna.
Madonna: Co?
I: Przyjrzyjmy się bliżej twojemu życiu prywatnemu..
M: Nie ma mowy.
I: No dalej. Co lubisz? Zacznijmy od mody. Jesteś dziewczyną. Na estradzie zawsze nosisz takie fantastyczne ciuchy.
M: Nie, nie noszę.
I: Wszyscy stylizują się teraz na Madonnę.
M: Wiem, noszą dżinsy bez kroku (śmiech). Większość moich ciuchów wygląda jak wygląda, bo są znoszone.
I: Skąd ten styl?
M: To taki pseudo portorykański punk-rockowy odjazd. To połączenie dwóch moich najdawniejszych fantazji - marzenia o tym, aby być albo Nancy Sinatrą albo zakonnicą.
I: Śpiewasz w ogóle piosenkę "These boots are made for walkin'” (wielki przebój Nancy Sinatry, przyp. tłum.)?
M: Śpiewałam to sobie przed lustrem, ubrana w spódniczkę od mundurka.
I: Chodziłaś do katolickiej szkoły?
M: Ehe. The Sacred Heart Academy.
I: Co chcesz teraz osiągnąć?
M: Chcę być sławna.
I: Nagrać wiele płyt, zarobić dużo pieniędzy?
M: Często się kochać (w tle słychać gwizd). Nie myślę o pieniądzach. Jeszcze rok temu byłam spłukana i żyłam na ulicy. Ale wciąż się tak czuję, pieniądze nigdy nie będą dla mnie problemem. Jeśli się tym martwisz, to właśnie jest problem.
I: Rysowałaś jako dziecko?
M: Falliczne symbole. Wiesz jacy są katolicy. Na lekcjach rysunku ciągle rysowałam nagich ludzi, a zakonnice, które mnie uczyły, kazały mi ich poubierać. Więc dokoła tych postaci rysowałam linie. Przejrzyste ubrania.
I: W tamtym czasie wiedziałaś już jak wygląda nagie ciało?
M: Nie. Nigdy nie widziałam nikogo nago. Nigdy nie widziałam moich rodziców nago. Boże, miałam 17 lat i nie widziałam jeszcze penisa.







